konie

„Jakubówka” to nie tylko stajnia… to dom dla wielu innych zwierząt, z których większość ma jakąś niebanalną historię. Każde z naszych zwierząt jest wyjatkowe, ale dlaczego – najlepiej ocenić samemu i je poznać. My możemy jedynie przybliżyć Wam mieszkańców „Jakubówki” w sposób następujący:

KONIE mieszkające w Jakubówce:

Doris zwana Dorotą

klacz gniada rasy arabo-kabardyńskiej, ur. 11.04.2003

Dorota jest pierwszym własnym koniem Krzysia, koniem bardzo uzdolnionym o niełatwej przeszłości. Na co dzień chodzi głównie western i w terenie, jednak sprawdziła się znakomicie jako „koń ułański” na pokazach, a także ma za sobą wielodniową pielgrzymkę konną z Trzebnicy do Lichenia. Klacz o gorącym temperamencie, bardzo ładnym ruchu, szczególnie wydatnym kłusie. Potrafi zadziwić publiczność swoją odwagą i niemal cyrkowymi zdolnościami, gdyż ten niewielki konik skacze przez płonącą obręcz i kładzie się na komendę swojego Pana. W 2008 roku była, wraz z patrolem Straży Miejskiej z Bytomia, najlepsza podczas Rajdu Skorpiona, a rok później zajęła II miejsce. Od wiosny 2011 chodzi także w klasycznym rzędzie, jest bardzo elastycznym, miękkim koniem.

IMG_4113

Cyfra czyli Cyśka

klacz gniada rasa młp., ur. 10.04.1995, po Czambuł, od Anda młp po Azymut, wpisana do Księgi Głównej Koni Zarodowych razy małopolskiej

Cyfra nazywana pieszczotliwie Cysią, jest koniem po karierze sportowej w skokach, ale i o sporych umiejętnościach ujeżdżeniowych – elementy klasy C. Zanim do nas trafiła, objechała pół Polski, zmieniając właścicieli, aż w końcu znalazła dom w Stajni Smardzów, a potem w Zbrosławicach, gdzie przeprowadziła się wraz z Basią. Bardzo lubiana przez dzieci jako „miły koń-profesor” na lonżę, ale i znakomity czworonożny nauczyciel dla bardziej wytrawnych jeźdźców. I straszny łasuch, który za cukiereczka poda nogę, ukłoni się a nawet da buziaka:) Brała udział w Pielgrzymce Konnej z Trzebnicy do Lichenia  w 2007 roku oraz licznych konkursach skoków. Jak twierdzi wielu, „koń jednego pana” a właściwie Pani… końskie wcielenie Basi:)

20160506_150537

Sindi /Saga/

klacz kasztanowata z konopiastą grzywą i ogonem, pogrubiana , ur.12.06.2008, po Grom od Samanta

Saga była pierwszym pensjonatowym koniem w Jakubówce, gdzie zawitała z początkiem maja 2012 roku. Jej historia, a właściwie wspólna historia Kasi, Kacpra i jej dowodzi, że złapanie końskiego bakcyla procentuje w niesamowity sposób… Saga jest koniem o wybitnym ruchu, co przy jej budowie zachwyca oko nawet laika. Jest bardzo inteligentna i kontaktowa. Wiosną 2012 ukończyła „końskie gimnazjum” czyli wstępne szkolenie w trzech chodach, by mogli ją dosiadać  inni jeźdźcy. Rok później przyszedł czas na ostatnią klasę „liceum” i tak Sagusia zaczyna wykonywać elementy ujeżdżenia klasy N. Saga okazała się też bardzo dobrym skoczkiem, choć patrząc na nią nie mysleliśmy o przeszkodach. Trenujemy dalej i za każdym razem patrząc na jej coraz lepsze rozumienie pomocy jeździeckich i większą sprawność mamy w głowie słowa sprzedawcy „była za inteligentna do woza”… 

20151005_120507 

Wicher 

wałach siwy, typ małopolski, ur. prawdopodobnie 2009, adoptowany z  Fundacji Centaurus 

Historia Wichra niczym nie różniłaby się od historii setek jemu podobnych – młodych polskich koni, które na loterii życia wyciągnęły nie ten los. Niewiele o nim wiemy, jeśli chodzi o dzieciństwo. Po raz pierwszy zobaczyliśmy go na zdjęciu na stronie Fundacji, jako kolejnego uratowanego, jeszcze nie spłaconego konia. I zakochaliśmy się. Jakubówkowi przyjaciele dołożyli się do kwoty należnej handlarzowi, a my powoli zaczęliśmy się zastanawiać nad realizacją marzenia rodzącego się w naszych sercach… Pod koniec grudnia 2012 Wicher przyjechał do Jakubówki, gdzie znalazł dom na zawsze. Ciepły, kochający dom. Kiedy odwiedzicie naszą stajnię wypatrujcie na padoku ciemnego siwka. Pozwólcie mu zanurzyć nos w Wasze dłonie, poczujcie jego ciepły spokojny oddech. Dotknijcie sierści… takie w dotyku są marzenia, tak jedwabista jest wolność i tak pachnie życie.

20150921_155215

Api – kucynka w typie szetlandzkim

Klacz kuca, z wyglądu idealna miniaturka „normalnego” konia, karosrokata. Zakupiona z pomocą Asi we wrześniu 2013. Wymarzony konik naszego Prezesa Kubusia, maskotka stajni. Grzeczna, ale z charakterem, uwielbia smakołyki, których dopomina się „gadając” do każdego, kto mija jej boks… i jest miłośniczką piwa:)

IMG_20160704_202602

Scoobi /Niunio/

wałach kasztanowaty rasy „mały koń”, typ arabski, wiek ok. 4 lata w dniu zakupu (01.07.16)

Pół roku szukaliśmy poniaka dla dzieci i mniejszych jeźdźców.. a znalazł się kilka km dalej u znajomego, który wykupił go z transportu na rzeź 12 miesięcy wcześniej…Zakochaliśmy się i w drugą rocznicę powstania firmy Scoobi zamieszkał u nas. Przesympatyczny i grzeczny mimo ewidentnych wpływów krwi arabskiej, ujmuje każdego delikatnością. Dopiero się poznajemy, więc na więcej o Niuniu musicie poczekać. Najpierw trzeba wyleczyć sztorcowe kopytko i odpaść brzuszek:)

20160420_163101

Ostróżka

klacz gniada, rasa kn/śl., ur. 11.05.1996, po Bogacz śl od Osoria kn po Liściak kn

Ostróżka trafiła do nas z Wrocławskiego Toru Wyścigów Konnych „Partynice”, gdzie pracowała  16 lat – najpierw na hipoterapii, potem w rekreacji. Uczyły się na niej jeździć setki dzieci. Początki jej pracy to część życiorysu Basi, która będąc wolontariuszką na Partynicach, zajeżdżała ją i przygotowywała do pracy z dziećmi. Kiedy Ostróżka zakończyła pracę na torze, Basia ściągnęła ją na emeryturę do naszej stajni. W tej chwili Ostróżka jest w pełni zdrowym konikiem, pracuje lekko, kilka razy w tygodniu – jak nakazał weterynarz – dla zdrowia. Całą historię i archiwalne zdjęcia Ostróżki możecie poznać >>TU<<, a także posłuchać radiowego wywiadu na jej temat >>tutaj<<. Najlepiej jednak, jak odwiedzicie sami tego uroczego konisia:)

20160512_143643

Diablo

wałach gniady, rasa sp., ur. 30.04.2007, po Louis han od Dixi po Esperanto śl

Kolejny prywatny koń mieszkający w Jakubówce, spełnione marzenie Lenki i Julki (zobaczcie album). Pojawił się u nas późną wiosną 2016. Duży wałach o wybitnym rodowodzie sportowym – z chęcią do skoków i obszernym galopem. Poza tym przesympatyczny koń, ciekawski, szczery, otwarty na ludzi. Tylko nie wiemy jeszcze jak się ustosunkuje do marzeń swoich właścicielek, bo Julka kocha skoki (co idzie w parze z papierem konia), a Lena jest zdeklarowanym „dresiarzem”… 😛

img_20161211_100334

Pan Jankes

wałach kasztanowaty, rasa wlkp., ur. 22.01.1997, po Jankes xx od Premia po Alexus II hann

No cóż… wypuść dwie baby ze stajni, to z koniem wrócą… no tak mniej więcej było. Basia z Leną pojechały w grudniu 2016 r. na kurs z Gerdem Heuschmannem do Kwidzyna. Miały przy okazji obejrzeć konia dla jednego z naszych jeźdźców. Zakochały się i… jeździec konia nie wziął, a właścicielka Pana Jankesa, zawodniczka Justyna Dysarz nam go podarowała. Jako młody koń Pan Jankes startował pod Justyną osiągając wyniki ponad 70% w konkursach ujeżdżeniowych klasy C. Wycofany ze sportu z uwagi na jego dobro (nie tolerował munsztuka, który wówczas był obowiązkowy), „przełaził” ładnych parę lat po pastwiskach na Pomorzu. Ale Justyna chciała, by miał kontakt z człowiekiem, a znając Jakubówkowych właścicieli zdecydowała się oddać konia nam, jako profesora. Bardzo jesteśmy wdzięczni Justynie i Jej Ojcu za zaangażowanie, pomoc i  zaufanie. Uwielbiamy naszego sympatycznego towarzyskiego konio-trenera.

 

***

więcej aktualnych zdjęć naszych koni znajdziesz na FANAGE FECEBOOK

_________________________________________________________________

 

PSY

Bona – „european allbreed”, szczeniak znaleziony pod McDonaldem w lutym 2011. Maleńki, uroczy, śliczny. U nas dostała kochający dom. Na pierwszym zdjęciu jest Bona tydzień po znalezieniu jej, w wieku 3 misięcy. Teraz jest dorosłym psem, z wielkim entuzjazmem pomagającym w codziennej pracy w stajni i ogromnie oddanym ukochanemu Panu – Kubie.

 

KOTY

Pierwszym Jakubówkowym kotem była czarna jak smoła Nela. Potem za symboliczną złotówkę – na szczęście – przygarnęliśmy rudego Toczka i czarną Teklę (pamiętacie bajkowego pająka z „Pszczółki Mai”? – tak wyglądała jak się u nas pojawiła). Przez Jakubówkę przewijają się różne kociska, częsci udaje się znaleźć dom. Niektóre zostają na zawsze.

Aktualnie w domu mieszka Car Iwan Groźny, rosyjski kot niebieski, przywieziony nam przez jedną z naszych amazonek, ponieważ przyplątał się do jej znajomego, gdzie nie mógł zostać z powodu alerii dziecka. W stajni mieszkają jeszcze 2 inne koty: Czip, Dejl. Powinny polować na myszy, ale polują na kanapki jeźdźców, więc zamykajcie plecaki!

INNE ZWIERZAKI

    

  

Mniejsze czworonogi (i „dwunogi skrzydlate”) zamieszkujące Jakubówkę, to min. miniaturowe kurki, zielononóżki, biegusy indyjskie /kaczki chodzące w pionie/, kaczki staropolskie, gęsi łabędzie… i króliki, w tym przepiękne Red Rexy o cudownym delikatnym futerku oraz cała masa „objadaczy” – dziko żyjących stworzonek, które bywają na obiadku:)

W Jakubówce jesienią 2012 zamieszkała jeszcze owca Balbina.

____________…::…__________…::…____________

o nich pamiętamy…

Niestety jest tak, że ukochane zwierzaki od nas czasem odchodzą. Trafiając do nieba (przecież niebo nie może istnieć bez czworonogów!!!), pozostają na zawsze w naszych sercach. Tu znajduje się wspomnienie o tych, które odeszły od momentu powstania Jakubówki… o tych, za którymi nie przestaniemy tęsknić…

  …::klacz Germanica::…

Germanica 1.04.1989-14.12.2010 – wspomnienie w fotografiach

(klacz kara, pełnej krwi angielskiej, Babant – Gerogina po Coor Pass)

/Była naszą Myszeczką, ukochaną Babcią, mentorką stada. Od niej zaczęła się historia Jakubówki, choć przyszła tu tylko spędzić spokojnie starość. Odeszła cichutko, w zimowy poranek, pożegnawszy się z nami. Walczyliśmy, ale Pan Wszystkich Zwierząt zapragnął miec ją na swoich pastwiskach. Nigdy Cię nie zapomnimy, Koniku…/

   …::wałach Dyktator::…

(wałach kaszt., wlkp. 16.11.1996 – 07.09.2014, Blansz – Depozytka po Harem)

/Duduś… naprawdę miał na imie Dyktator ale z tym imieniem łączyła go tylko duma. Charakter i serce miał gołębie… był łagodnym i dumnym koniem. Kompletnie nie agresywny, a jednak przewodnik stada. Uwielbiamy przez jeźdźców, zwłaszcza dzieci, które kochał i których kilka pokoleń nauczył galopować. Odszedł od nas w spokojną cichą wrześniową niedzielę… walczyliśmy o jego życie bezskutecznie, zew zielonych bezkresnych pastwisk wygrał. Kiedyś się tam spotkamy, tam gdzie delikatny wiatr czesze koniom grzywy. Jakubówka bez Ciebie nigdy już nie będzie taka sama…żegnaj, wielki mądry Przyjacielu… ogromną pozostawiasz pustkę…/

   …::wałach Sekret OM::…

(wałach gniady, sp, 12.12.2007 – 25.07.2015, Filip – Sonata po Lanos)

/Urodzony w Smardzowie, wyhodowany przez Mirosława Obiegłego, wychowany od dziecka przez Basię, w Jakubówce zamieszkał jako dwulatek. Był pierwszym koniem Kubusia, a nawet nie zdążyli razem pojeździć, był naszym spełnionym marzeniem o koniu, który nie zazna wędzidła, był wspaniałym ambitnym zwierzęciem o wybitnym ruchu… ale przede wszystkim niesamowitej psychice, spokojny, mądry, ciekawy świata, ufny jak żaden… wczoraj kiedy się z nami żegnał, też ufał, ufał, że po tamtej stronie jest dobrze, pięknie, nic nie boli, są szczęśliwe konie… będzie tam czekał… żegnaj Przyjacielu, znać Cie było zaszczytem, a móc pożegnać – przywilejem, który nie każdy ma niestety…/

  …::wałach Celtyk::…

(wałach kary, śląski 13.04.2006 – 22.02.2011, Derit- Cyfra po Bystrzak śl.)

/nie był naszym koniem, ale zamieszkał w Jakubówce jako trzylatek. Od początku pracy pod siodłem był szkolony przez nas. Zaprzyjaźnił się bardzo z Michałem, naszym pierwszym jeźdźcem i stanowili niesłychanie zgraną parę. Celtyk był miły, sympatyczny, grzeczny. Szybko się uczył… wiązaliśmy z nim sporo planów, a on odszedł nagle, pozostawiając po sobie bolesną nicość…./

…::koza Lukrecja::…

…::kozy Luiza i Stela::…

…::kilka młodych króliczków::…

…::kotka Nela i jej kocięta::…

/Nelka była prezentem od zaprzyjaźnionej położnej i jednocześnie pierwszym kotem w Jakubówce. Odeszła od nas po stracie kociąt. Chcemy wierzyć, że – jak mówią znawcy kotów – znalazła miejsce daleko od tego, gdzie umarły jej dzieci…/

…::golden Ardo::…

   …::dwie śwniki wietnamskie, Waluta i Mieszko::…

/świnki kupione w październiku 2012, niestety najprawdopodobniej na skutek wady genetycznej wynikającej z przerasowienia odeszły od nas na początku nowego roku./

…::Mrówek alias Ślepek::…
/szary pręgowany kotek został znaleziony latem 201 pod „Mrówką”, sklepem budowlanym, stąd imię. Miał kilka miesięcy, chodził po parkingu i wąchał opony. Okazało się, że jest niewidomy. Musiał zostać poddany operacji usunięcia martwych gałek ocznych, po której był zdrowum wesołym kotem. Polował, bawił się, jeśli ktoś mu się nie przyjrzał, nie zauważył jego ułomności. Zaginął jesienią 2013. Nie wiemy, czy albo jak zginął… po prostu nie wrócił/

…::Błękitek::…
/Błękitka odkupiła Basia, od gospodarza koło Piły (wlkp.) w 2008r., jako trzymiesięcznego koziołka – miał być kolacją (on i jego siostra Lukrecja). Najpierw mieszkał w Smardzowie, potem w Zbrosławicach, na koniec w naszym nowym domu w Starej Hucie. Był z nami wszędzie. Jesienią 2013 zostawił nas niespodziewanie, udał się sam na zielone pastwoska pozostawiając pustkę i zabierając ze sobą kawał wspomnień/

   …::Toczek::…

/piękny wielki rudy kot, majestatyczne tygrysisko przygarnięte jako malusieńkie kocię z kwiaciarni w Katowicach, latem 2009. Wychował kilka pokoleń kotów, bawiąc się z nimi, przynosząc myszy jak najlepsza matka, ucząc życia. Zaatakowany w zabawie przez jakiegoś malucha, padał teatralnie umierając… W jego prawdziwej śmierci nie było nic z teatralnej dramaturgi. Toczek wracał jak zwykle z polowania… zawsze wracał… tamtego popołudnia jamnik, który też wychował się u jego boku, Resor, znalazł go w rowie naprzeciwko domu. Miał przetrącony kręgosłup. Kierowcy nie było… uśpiliśmy Toczka nie potrafiąc się z tym pogodzić. Bo chyba nie można… miał zaledwie pięć lat…/

   …::Hacel::…
/psineczka, szczeniak przygarnięty przez nas latem 2014…. i tylko tak krótko się nim cieszyliśmy. Zginął tragicznie pod kołami samochodu w sobotni poranek. Kierowca nawet nie stanął/

 

18175427_120332000442191100_766054606_o.jpg

…::Iskra::…

bernardynka, która opuściła nas 14.04.2017 w wieku 13 lat ludzkich czyli 103 psich….  wierny, łagodny kochający dzieci pies… niby 103 lata, a tak strasznie krótko… żegnaj kochana!

IMG_2755.JPG

..::Resor::…

Znajda nasza ukochana, jamnik szorstkowłosy, wymarzony piesek Krzysia. Przyjaciel, mający hopla na punkcie dzieci. Przyniósł do domu maleńkiego kota bezdomnego w czasie ulewy i wychował jak swoje dziecko. Taki był… wesoły, łagodny, opiekuńczy… zginął 14.05.2017 na poboczu drogi, nawprost furtki do domu, trzymany na smyczy przez właściciela, przejechany przez pędzący z prędkością 100km/h samochód, który nawet się nie zatrzymał… Miał jakieś sześć lat… nie potrafimy się otrząsnąć… piesku! za wcześnie! I czemu tak…??